0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Okno Poziomkowe

 

Fot. Autorki

Może pamiętacie taki pomysłowy bilboard pewnego, oczywiście, banku ( oni mają kasę na wielkoformatową reklamę), na którym   przedstawiono mężczyznę w nieco niewygodnej pozycji…

Jego wielkie odnóża wystawały poza okna( wyglądało na to, jakby wietrzył nogi zamiast je uczciwie…umyć), a głowa zaklinowała się mu  gdzieś w otwartych na oścież drzwiach. I krótki podpis:

„Wyrosłeś z dotychczasowego  mieszkania? Weź kredyt na większe”!

Czy coś w tym klimacie, zastrzegam, że to nie cytat, a parafraza.

Spokojnie cierpliwości, zaraz wyjaśnię, po co zacytowałam to zdanie. Bo w tym poście będzie o przeprowadzce. Też, ale po kolei…

Najpierw, na rozgrzewkę farsa z kurierem w roli głównej:

Pracuję, pika komórka, mam przeczucie, że TO ON. Serce mnie nie myli:

Kurier: -Szanowna Pani, basenik ogrodowy przywiozłem, czy może pani otworzyć bramę i pokwitować przesyłkę?

- Ja; Niestety, nie. Pracuję. I znajduję się aktualnie w Krakowie. Czekałam karnie  na Pana  od wtorku do piątku, w sobotę nawet trochę klęłam zawiedziona, bo było przeszło 32 stopnie w cieniu, w sam raz na pływanie, a  zamówienie złożyłam w  ubiegłą niedzielę, rezygnując z dłuższych wyjść i licząc na to, że 3-4 dni  to optymalny czas na dostawę z Warszawy do Krakowa. A dlaczego nie uprzedził mnie pan telefonem lub sms-em, że pan  dziś będzie? Tak robi większość kurierów….

-Uffffps….- burknięcie pełne zniecierpliwienia. -Ileż można stukać, pani szanowna?-  ludzie  umawiają się, obiecują, że będą i potem  ja przyjeżdżam, a ich w domu i tak nie ma, to na darmo nie  będę stukał, co nie? A o której może pani być w domu?

-Około 16- ja.

-To za późno-Kurier .- Będę wracał do Krakowa, ale inną trasą. PStrfuuuu….- niezidentyfikowane odgłosy myślenia…

(Ja, w myślach): Co mnie  obchodzi jego problem logistyczny?  Jak zamawiałam kiedyś łóżko w wielkim sklepie z niebiesko-żółtym szyldem , to sami uprzejmie  zadzwonili z informacją, że kierowca wyjeżdża właśnie z dostawą i oczekiwany czas dojazdu  wynosi maksymalnie 2 godziny.  I przyjechał! I łóżko wniósł na pięterko! Na aukcji w necie  były wprawdzie komentarze, że właściciel sklepu gburowany i rzadko odbiera telefony od klientów, ale o  leniwym kurierze, z którym hurtownia współpracuje, nie było w komentarzach ani zdania…. Czy to rzeczywiście  ja mam się dostosować, jak niegdyś , w czasach kryzysu, karna kolejka petentów po papier toaletowy, który, być może, kiedyś, w końcu, łaskawie  dostarczą, a klient i tak kupi, bo mus? Przecież dostarczenie towaru to PRACA kuriera. Idzie na żywioł i w ogóle jej nie planuje?W opłacie za towar jest zawarty koszt dostawy, ale o dostawie w dobrym tonie byłoby UPRZEDZIĆ….zamiast dzwonić do bramy o 13, kiedy większość normalnych ludzi pracuje ( sorry, ci, którzy pracują na dwie zmiany też są, oczywiście, normalni;)

Ja ( głośno):- Co pan proponuje?( Mój klient w pracy dyskretnie zerknął na zegarek i otworzył swój zapisany maczkiem kajet z terminami).Symuluje spokój, ale wiem, że ma wyliczony czas.

Kurier:- Zostawię przesyłkę  u pani sąsiadki .Czy jest któraś z nich teraz w domu?

Ha, dobre pytanie ( ja, w myślach, uwaga, skup się i wyostrz zmysł TELEPATII, która z pań sąsiadek  pracuje dziś na pierwszą, a która na drugą zmianę? ( w mojej miejscowości wielu sąsiadów pracuje w różnym systemie, mamy w okolicy sporo restauracji, a tam, jak wiadomo, czynne od 11 do ostatniego gościa).Ratunku, nikt nie  przychodzi mi do głowy.

 

- To ja zostawię  basenik  tam gdzie jest warsztat samochodowy, zna pani gościa? -Kurier.

Głupio mi wykorzystywać ludzi w celach usługowych,będę mu wisiała kawę lub flaszeczkę, bo paczka dość ciężka,  pan kurier zapewne też przerwie pracę panu mechanikowi,  z  ” Mojego Powodu”….

( popatrz Pan, basenu im się zachciało,a potem nie ma ich w domu).

- Rozmawia pani z tym sąsiadem? Zgodzi się?-Kurier. -

A jeśli kurier pomyli numery? I zostawi nie tam, gdzie  myślę?No, mów mi jeszcze. U nas, staropolski bałagan administracyjny, przypadkowy Niemiec zawyłby z rozpaczy, bo obok numeru 69 jest w okolicy 720.Kto by się w tym połapał, skoro przydziały taliczek z numerają  domów rozdzielano w kolejności ich budowania, a nie usytuowania. Polska, iście słowiańska fantazja.Cyfra na  domu jest wartością przypadkową, a nie porządkową…

A propos domów, przypadkowy kurier czasem dzwoni do naszej bramy zadając pytanie: XXX numer  19, Kowalski Stanisław, zna może pani?- Niestety, nie znam tu zbyt wielu mieszkańców.

-Mieszka pani od niedawna? Przeciwnie, od 13 lat, ale nikt na domu nie ma przecież tabliczki z nazwiskiem….

No to, wracając do  rozmowy,  lokalizuję w pamięci zakład mechanika.  Trochę daleko.Basen pewnie nie zmieści się do mojego małego autka.Na plecach go nie przytaszczę, na taczkach też nie, bo za ciężki. No, to, trzeba będzie jeszcze sąsiada o podwiezienie furgonetką poprosić. To za co ja właściwie zapłaciłam? Przytomnieję. A co  jeśli przesyłka będzie uszkodzona? Basen jest plastikowy, może być różnie. Protokół  zwrotu należy wtedy spisać w obecności świadka-kuriera aby ten odebrał towar i zwrócił go do nadawcy z adnotacją o uszkodzeniu.

Czy ja zawsze muszę mieć tak, że jak na coś czekam, to płyną dni, a jak tylko wyściubię nos spoza domu to  marzenia stają się faktem ? Raz kurier zastał mnie na fotelu u dentysty, niestety, nie mogłam mówić bo miałam rurkę w ustach, wiele razy  owijałam właśnie  świeżo umytą głowę ręcznikiem, a była zima i zamarzł automat w bramie… w kilku przypadkach byłam tam, gdzie król piechotą chadza…( tego dnia  jednak kurier zostawił u mnie paczkę dla…sąsiadki).

Firmy dostawcze, ogarnijcie się! Zapewniam, że gdzieś w tle obok waszej niezwykle potrzebnej działalności toczy się zwykłe życie: Ludzie wstają i jadą do pracy, albo robią coś, w czym nie wypada im przerywać nagłym dzwonkiem do drzwi… I nie każdy towar  to książka, mały elektroniczny  gadżet  czy pierścionek dla żony na rocznicę ślubu. Czasem zamówiony towar jest zbyt duży by odebrać go w paczkomacie  i wtedy, niestety, MUSIMY skorzystać z waszych usług. Kiedy tylko MOGĘ, wybieram paczkomat…On nie stroi fochów.

A na koniec….zaproszenie dla moich czytelników  na imprezę „parapetówkową”.

W moim dotychczasowym „domu” blogowym, zwanym blog.pl  spędziłam blisko 3 lata. Pierwsze wpisy powstały latem 2013 roku… w dość specyficznym momencie życia, kiedy musiałam podjąć decyzję jak potoczy się moja droga zawodowa. W moim dotychczasowym domu było mi całkiem dobrze, tu zdobyłam  grono stałych czytelników, czasem bywały na blogu  prawdziwe tłumy gdy gospodarz portalu był uprzejmy zauważyć jakiś szczególnie aktualny czy emocjonalny wątek :)

Osiemset kilkadziesiąt tysięcy wejść,  całkiem niezła kolekcja wpisów, w które kliknęło  kilkadziesiąt tysięcy osób i, chcę wierzyć, przeczytało choć do połowy) ponad 100 tysięcy (http://poziomkowe-wzgorze.blog.pl/2014/06/20/witamy-w-pensjonacie-pod-upiorem/),i te , do których pozostał szczególny sentyment…( http://poziomkowe-wzgorze.blog.pl/2013/08/25/koniec-ery-bankomatow/). To tu poznałam niesamowitych pasjonatów, ludzi  żyjących cicho i zwyczajnie, ale  jednocześnie ze spokojem, że pozostawią po sobie konkretne wartości.

To tutaj, podczas pisania jednego z postów i przeglądania dziesiątków blogów  oświeciło mnie, że pomimo, iż są ludzie nie podzielający naszego, autorów, entuzjazmu do tworzenia internetowych dzienników, jestem blogoholiczką. Lubię treści dobrej jakości, które spokojnie mogą konkurować z publicystyką większości kolorowych pism dla kobiet, a nie rzadko i  ze średniej jakości książką typu czytadło.

Spotkałam w sieci zdanie osoby, którą bardzo szanuję, ale z którą  w tym przypadku poglądu  nie podzielam: ” Że czytanie blogów to jak jedzenie czipsów”. Czyli wciąga, ale nie daje strawy o przyzwoitych wartościach odżywczych.  To zależy, proszę pana, z której półki zaczniemy czytać. Mężczyźni mają zapewne inne potrzeby od nas, kobiet, więc przeczytanego zdania  o  czipsach nie biorę sobie do serca. Warto na pewno podkreślić jedno: blogi to lustro naszych czasów, kronika wkurzeń, olśnień, zachwytów  i złudzeń.  Na pewno blogi są  bezpieczną  odskocznią od frustracji i niezgody na sytuacje, których byliśmy nieintencjonalnymi świadkami, miejscem wyładowania emocji. Pewnie niejedna blogerka  znalazła w sieci odpowiedzi na wiele wątpliwości, choć pewnie  i nie jedna dojrzała do prawdziwych życiowych rewolucji, do wywrócenia dotychczasowego życia do góry nogami. Ja dzięki blogowaniu poznałam  kobietki, z którymi nawiązała się, chyba mogę to powiedzieć uczciwie, nić sympatii, a nawet i przyjaźń. Dlatego trochę czuję się dziś jak Ania z powieści Lucy Maud Montgomery, która opuszczała swój Wymarzony Dom, aby zamieszkać w większym, wygodniejszym gdy stary zrobił się zbyt ciasny.

Dlatego chciałam dać wam znać, że zaczynam się pakować,  bo czuję, że jest to dobry i właściwy czas. Kiedy czuję, że trochę wyrosłam z…”wynajmowania” na warunkach gospodarza, a gdy już przeniosę ulubione teksty z tego miejsca pod nowy adres własnej domeny i oswoję  wstępnie z nowym „domkiem”, zaproszę gości – czytelników, na letnią parapetówkę. W nowym miejscu obiecuję więcej zdjęć  i…krótsze, za to częściej publikowane  teksty.

Jedynie  w zakładce  ”Opowiadania nie całkiem od rzeczy” znajdziecie nieco bardziej rozbudowane treści. Trudno mi przewidzieć ile czasu zajmie „pakowanie”, ale już dziś bardzo zapraszam, zostańcie z  blogiem Poziomkowe Wzgorze.pl.  Dziękuję za to, że stworzyliście wspólnie ze mną jedyną w swoim rodzaju społeczność, a szczególnie dziękuję autorom blogów, które podjęły współpracę z aplikacją Audioblog aby  dobre merytorycznie, ciekawe blogi mogły dotrzeć w formie audycji dźwiękowych  do nowych odbiorców i towarzyszyć  tym z nas , których stan wzroku,  praca lub sytuacja życiowa stawia poważne ograniczenia w dostępie do treści „pisanych” ( szczegóły mojego projektu znajdziecie na stronie  www.audio-blog.pl).

Od czasu do czasu przypomnę się wam tu jeszcze z nowym adresem, zapraszam  już wkrótce do siebie, na  powstającą właśnie nową  stronę Poziomkowe Wzgórze.pl i obiecuję, że  w nowym miejscu nie zabraknie gościnności i  waszego ulubionego, poziomkowego klimatu.

Do przeczytania i posłuchania (w aplikacji Audioblog)!