0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

książka łąka

Czasem tak już jest, że  nie ma z górki …tylko pod górkę… Czekasz na ważny telefon i w końcu go odbierasz, w tle pobrzmiewa odgłos innego połączenia. 

 

Zatrzymuje  cię tysiąc przypadłości, które nazywasz złośliwością okoliczności:  jak  uliczny korek, zepsuty samochód, złamany obcas…

Skoro przeciwności uczą prawdy o sobie, a najbardziej zdumiewające, z punktu widzenia obserwatora, sploty okoliczności prowadzą do szczęśliwych zakończeń, może niech  czasem i wieje wiatr w oczy?  Masz czasem wrażenie, że coś się wydarza „nie w porę”.

  Czyżby? Tylko z twojego subiektywnego punktu widzenia!

W idealnym świecie wszyscy są dla siebie mili, mają wspólne zdanie na każdy temat, a pojawiające się konflikty rozwiązują w sposób pokojowy, żartem, rozsądną argumentacją. Chcesz pomieszkać chwilę w swoim idealnym świecie? To go sobie…opisz i wydaj:)

Zamiast się żżymać na przeciwności…zagraj im na nosie. Zlekceważ uczucie, że tobie to zawsze wiatr w oczy. Poświęć chwilę na refleksję by ustalić jakim jesteś człowiekiem kiedy  kłody pod nogami mnożą się jak grzyby po deszczu.

Przeciwności dane są nam po to abyśmy z każdej z nich wyciągnęli dla siebie mądrą refleksję.

I tak mimo wstępnych trudności i założenia, że to   nie będzie proste, udało się wczoraj szczęśliwie połączyć wyprawę do Bochni ze spotkaniem rozpoczynającym się o 17.00 z imprezą w Krakowie, której początek będzie miał miejsce już o 19.00.Nie wiem : jakim cudem:)

Na pierwszym spotkaniu dowiedziałam się, że można napisać książkę w…miesiąc.Pod presją czasu gdy wydawnictwu  nie spodobała się  pierwotna koncepcja autora. Ba. Najlepszym miejscem do  uwolnienia flow, czyli weny, może być…garaż

( podczas gdy w kuchni nijak pisanie się nie klei).

Dowiedziałam się także, że książka może ostatecznie otrzymać tytuł w…spadku! Tak, tak!

Wprost z Bochni pognałam co sił w silniku mojego auta do Krakowa na spotkanie z…. ale o tym za  moment.Pierwsze ze spotkań promocyjnych obywało się w  księgarni „BookBook”,  z okazji premiery najnowszej książki Izabelli Frączyk „Do trzech razy sztuka”, a drugie rozpoczynało się o 19.00, a więc zaledwie w dwie godziny później, w Krakowie.

W studio Radia Kraków  świętowałam wraz z licznym gronem publiczności i  parą znanych dziennikarzy podróżników, Elżbietą i Andrzejem Lisowskimi wydanie ich najnowszej książki, utrzymanej, dla odmiany , w konwencji beletrystycznej.

„Południki szczęścia”  okazały się  ucztą dla koneserów podróżowania, ale nie tylko.To również okazja spotkania  z bohaterami  ulubionego  przez krakowian programu tv pt .”Światowiec” oraz cyklicznych spotkań przy radiowym mikrofonie pt „Południk cafe”.Elżbieta i Andrzej Lisowscy.

Tyle emocji i inspiracji.I jedna konkluzja:  Autorzy spotkań  to  osoby konsekwentne, pracowite  i, co jest nie do ukrycia,  spełnione we własnej pracy. Posiadające dar gawędy z jednoczesnym wplataniem do wypowiedzi wątków komicznych i osobistych.  Na dodatek stworzyli taką atmosferę, że nie chciało się wychodzić! Pani Iza zasypała  swoich czytelników anegdotkami i opowiedziała zarówno o tych fascynujących jak i nieco bardziej żmudnych etapach powoływania do życia książki.

Wróciłam do domu dobrze po 23 i położyłam przed sobą dwie lśniące nowością i pachnące jeszcze drukiem okładki.

Którą z książek przeczytać w pierwszej kolejności? Jedna kusi kobiecą fabułą i klimatem rozrywki. Druga to otwarte drzwi do przygody, marzeń, snucia planów na bliską przyszłość…

I chyba zrobię jak zwykle, czyli będę czytać po kilka stron każdej z nich.

Jedna książka zagości blisko hamaka w ogrodzie, a druga na nocnym stoliku w sypialni i będą mi się potem śnić miłe sny. Jak zawsze gdy czytam coś pozytywnie zakręconego. Będę się śmiać, marzyć i wzruszać.  Zadumam  się…  a czasem przejadę palcem po mapie….W poszukiwaniu własnego południka szczęścia.

A wy? Czy też czytacie czasem w zwariowany sposób, po 2-3 tytuły w jednym czasie?

Ps Recenzje książek ” Do trzech razy sztuka” Izabelli Frączyk oraz ” Południki szczęścia” E.A. Lisowskich  już wkrótce na blogu. W jakiej kolejności? Niespodzianka…