0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

 

serducho

Za oknem przetaczają się listopadowe żywioły. Ciemno, ziąb i trudno w tych szarościach uwierzyć, że ponad chmurami jest , na pewno jest, choć niedostępny naszym oczom, błękit. Dawno nie widziałam Jagody. Stara znajoma z jakiegoś kursu. Posłuchajcie co się dzieje w życiu kobiety gdy nie czuje się kochana…

Nasz wzrok na ulicy krzyżuje się na dłuższą chwilę i przeczuwam, że to taki dzień, kiedy ona, moja znajoma,  wolałaby zniknąć. Zdematerializować się. Wsiąknąć w anonimowy tłum. Dystans maleje. Przecież nie miniemy się bez słowa. Nie odpowiada  mi jednak uśmiechem.

-Nie musisz tłumaczyć – mówię – nie trzeba być wróżką, widzę, że je źle. Nie zapytam, czy chcesz o TYM pogadać.

-Możemy do ciebie? -pyta bez wstępów, tak jakbyśmy wczoraj, a nie półtora roku temu, wypiły ostatnią kawę. Proszę o chwilę czasu abym mogła wykonać dwa telefony i przełożyć spotkania na późniejszą godzinę. W tym czasie do torebki wpada kefir, jakieś orzeszki i suszona żurawina, morele.

Babskie „Trele morele” na luzie to jednak nie będą.

W domu rozpalam kominek i powoli sączymy BARDZO ZDROWY koktajl bez procentów. Jagoda opowiada że ze z jej stuprocentowego zaangażowania wyciąga ostatnio jakieś dwa procent satysfakcji. I czerpie je głównie z wywiadówek u synów.

Koleżanka rozgląda się ostrożnie wokół i wypala słynne zdanie z telewizora:

-Powiedz, jak żyć?

Zero afery. Dopadła ją pewnie jesienna deprecha. Może pokłóciła się z mężem o sprawy damsko-męskie? Może cos posżło nie tak w sypialni? Kredyt? Zdrowie? Utrata pracy? Jest wiele powodów, które wywracają ludziom życie do góry nogami.

Rozmawiamy niespiesznie, wybierając na początek neutralne tematy z półek pt: Dzieci, szkoła, prowadzenie własnego biznesu, pisanie cv w chwilach ataku zwątpienia, czy praca u siebie ma sens, najnowszy przepis na pasztet z ciecierzycy. Wszystkie wątki mieszają się w lekkostrawny kogel-mogel. Ale przeczuwam ,że to dopiero „przystawka”przed ciężkowstrawnym daniem główym.

Zapowiada się dłuższa opowieść. Wyłączamy komórki. To dziś gest szacunku. Mały gest, a cieszy.   - Mam się wyprowadzić z domu do jutra- usłyszałam i mało nie upuściłam kubka na podłogę.

Słyszałam to już ze  dwadzieścia razy wcześniej- mówi Jagoda beznamiętnie, obserwując mój mało ekologiczny ogień z kominka.- W odpowiedzi trzask drewna i mnóstwo iskier , które ona obserwuje z wyraźną łapczywością.

- I w sumie nigdy się nie spakowałam bo wiem, że on potrzebuje mnie tak naprawdę,  bardzo potrzebuje, a to, co mówi, mówi z powodu niemożności rozładowania stresu.

Jagoda jest blada. Zero makijażu, włosy aż się proszą o fryzjera. Jej ciuchy pamiętają czasy gdy polityk Palikot miał jeszcze mniej siwych włosów. Przecież pamiętam bo wspólnie kupowałyśmy te dżinsy kiedy mój syn był jeszcze w podstawówce.

Jagoda to ofiara mobbingu domowego. Ma męża na wzorcowym ,odpowiedzialnym stanowisku.

Męża, którego  dopadł kryzys wieku średniego i stres z powodu tego, że Wszystko Idzie Nie Tak. Ale w pracy trzeba być twardzielem. Dopiero w domu można się nieco wyżyć bez konsekwencji.

Janek .Na ogół bardzo opanowany, dla otoczenia zewnętrznego, które bardzo go szanuje za racjonalizm, ogarnianie wielu trudnych kwestii, autorytet.

Janek, poważny przypadek introwertyka o wysokich wymaganiach. Nie radzi sobie jednak czasem z nadmiarem stresu w pracy i wtedy , po przyjściu do domu, gdy upewni się, że w domu nie ma dzieci aby pozostawić w ich oczach nieposzklakowaną opinię na własny temat, zaczyna awantury: Weź się, kobieto, do sensownej pracy! Rozwiąż swoją firmę, przecież zarabiasz grosze, a i tak nieregularnie! Gdybyś pracowała między ludźmi lepiej byś ich rozumiała. Pretekstem do pyskówki może być perspektywa jutrzejszej wizyty u lekarza lub ból żołądka, na który Janek nigdy się nie poskarży. Janek jest jak butelka drogiego szampana. Zachowuje swoje wybuchy na specjalne okazje.

Mąż Jagody otrzymał w pracy zadanie, które go przerasta. I w ogóle, wydaje się jej, że on do  tej pracy chodzi tylko  wyłącznie dla pieniędzy, a nie dla satysfakcji.

Jagoda mówi, że ona w domu nie ma chwili wolnej dla siebie. Jest żoną dobrze zarabiającego i ustawionego perfekcjonisty. Ona Jako wolny strzelec pracuje o nietypowych porach. Czasem wpadnie większa kasa, na ogół jednak jest bez fajerwerków, czyli poniżej średniej krajowej. Janek jest maksymalistą. Postawił na karierę i perfekcyjne ojcostwo, odsuwając Jagodę, jako „stukniętą artystkę bez aspiracji i poczucia wstydu” na ostanie miejsce w swoim życiu, daleko za psem i chomikiem. Uplasowała się pokornie na końcu ogonka, bo po pierwsze, dwaj synowie, po drugie, kariera, po trzecie, wymagania mamusi, po czwarte, szwankujące zdrowie.

-Dawniej uważano, ze każdy małżeński kryzys rozwiązuje łóżko – zauważyłam ostrożnie.

-Pod warunkiem, że facet jeszcze…może…Mój Janek jest tak zestresowany, że nawet z seksu zrobił kiedyś mistrzostwa Europy. Pod względem oczekiwań. W efekcie wielu napięć po prostu przestał być facetem. Rozumiesz, o co mi chodzi? Cierpi na poważne zaburzenia, i moim zdaniem, ma to podłoże chorobowe.

Ostatnio wykluczał jeszcze bardzo groźne schorzenie i musiał odbyć serię męczących badań.

W efekcie nie mogliśmy znaleźć  porozumienia nawet  w podstawowych kwestiach. Trudno było wydobyć od niego informację, o której wraca z pracy. Niewinne pytanie, co dziś ugotować na obiad? Kończyło się albo wzruszeniem ramion, albo wybuchem złości. Odpowiedź: Cokolwiek.

A gdy już podawałam posiłek, mówił: to za duża porcja. Wyraźnie stracił apetyt, a kolejnym etapem było marudzenie: Na to nie mam ochoty, to mi nie smakuje, tego nigdy nie lubiłem…

Straciłam zdolność normalnej komunikacji bo on jakby zapada się w siebie po powrocie z pracy. Całkowicie wyłączony z codziennych spraw, zainteresowany jedynie ile i jakie rachunki są do zapłaty.

Oczywiście, zbyt wysokie rachunki kwestionuje, sprawdza, wyrzuca mi niegospodarność.

A kto ogląda telewizję z włączonym laptopem na kolanach i ciągle zapomina o gaszeniu światła w sypialni i przedpokoju? Takie pierdoły także bywają zapalnikiem wielu scysji.

A potem, przy dzieciach i mamusi on się uśmiecha i pyta, czy zaparzyć ci herbatki? Chodzący ideał….

Jagoda jest przekonana, że ludzie w związku powinni się uzupełniać. Dobrze, gdy facet przyzwoicie zarabia. To daje poczucie stabilizacji. Jagoda postawiła na to, co robi w życiu najlepiej. A najlepiej wychodzą jej projekty artystyczne i dbanie o to, by dom był przytulnym miejscem. Rzeczywiście, jej wkład finansowy do domowego budżetu jest więcej niż skromny. Ale jeśli oboje pracowaliby w korpo jako pełnodyspozycyjni korporacjusze, kto zadbałby o dzieci, dom, zakupy? Trzeba byłoby kupować obiady w firmowej stołówce, a dzieciom wręczyć klucze i przymknąć oko, że od powrotu ze szkoły o 15 do powrotu rodziców o 19.00 prawdopodobnie spędzają mało produktywnie czas na czatach lub przy konsoli gier. Synowie na pewno zawdzięczają swoje pasje i zdolności jej, Jagody, inwestycji czasowej w dzieci. Fakt, że Janek także czasem sprawdzi im zeszyty z chemii czy zabierze na narty.

Ona, Jagoda, nie bierze w tych wyprawach udziału : „Zrozum, kochanie, twoja technika jazdy nadaje się najwyżej na oślą łączkę”. Nie możemy z tobą swobodnie jeździć”- to także zaakceptowała i przełknęła.Bo rodzina powinna trzymać się razem. A jemu na pewno wkrótce przejdzie….

-Jagoda wydmuchuje wszystkie smutki w chusteczkę do nosa, jakby chciała się ich pozbyć wraz z katarem.

-Mówimy innymi językami, mamy inne potrzeby, inne wizje spędzania wolnego czasu, innych przyjaciół. Abym mogła przetrwać w tym małżeństwie, praktycznie zrezygnowałam z własnych przyjaciół i spotykamy się wyłącznie w gronie jego znajomych.

Jagoda mówi jeszcze o wysoko rozwiniętym krytycyzmie męża i o tym, że praktycznie wszystko przestało go cieszyć. I że ona się czuje jak zawodnik trzecioligowy, który przez pomyłkę wylądował w jednym łóżku z mistrzem świata.

Wyobrażasz sobie, że on nie czuje żadnej potrzeby by zadzwonić do mnie z pracy i podzielić się choćby jakąś głupią historyjką, tak, dla rozładowania złej atmosfery?

Atmosfera w domu zaczęła być gęsta, duszna. Złapałam się, że przestałam czekać na cokolwiek.

Nie wiem, czy obserwowałaś kiedyś początkującego surfera? Mimo największych wysiłków brak mu techniki trzymania się na wietrze i wciąż spada z deski do wody.

Mój Janek stale bombarduje mnie nowościami technicznymi. Tak, jest gadżeciarzem. A każdy nowy gadżet wymaga przeczytania instrukcji obsługi, poznania opcji obsługi. Nie cierpię czytać instrukcji -wyznaje Jagoda. On je uwielbia. Dziś myślę, że gdybym była do niego bardziej podobna i moglibyśmy dzielić jakieś pasje, byłoby nam raźniej. Dlaczego on wciąż stawia mi tak duże wymagania? Dlaczego jest taki hiperkrytyczny?

To odbiera mi chęć próbowania nowości. Poza tym ostatnio zaczął kwestionować sens prowadzenia mojej firmy. Mówi, ze wzięłam się za coś, o czym nie mam pojęcia.

Wiesz, i to ostatnie całkowicie złamało moją wiarę w nasza przyszłość.Podważył właśnie to, czym oddycham, co stanowi moją siłę napędową, mój wiatr w żagle… i z czego czerpię najwięcej radości…

Dlaczego nie możemy żyć w związku ciesząc się, że jesteśmy dla siebie komplementarni czyli, że każde z nas jest naprawdę dobre, ale na swoim polu? Dlaczego on oczekuje , że ja zmienię się i upodobnię do niego? Dlaczego życie niesie coraz mniej satysfakcji i coraz więcej frustracji ? Dlaczego nie mamy juz ochoty dbać o siebie nawzajem?

-To wyprowadzasz się jutro?- pytam retorycznie.

Każdy ma swojego mola- myślę. Idealni mężczyźni zdarzają się w Hollywood.

Jagoda kręci przecząco głową. -Żadna z moich trzech koleżanek, które rozwiodły się w ciągu ostatnich 10 lat nie znalazła nowego mężczyzny na stałe – mówi smętnie. -Przeżyły parę miłostek z żonatymi, którzy szukali okazji do sprawdzenia się „na boku”, ale nie padły z ich strony żadne poważne deklaracje. Facet często zdradza gdy ma duże libido. Mój Janek z powodu przepracowania całkowicie stracił zainteresowanie seksem.

Jak odbudować relację gdy mąż wraca z pracy o 19 i zasypia o 21.30?

Jak zachęcić go by przestał funkcjonować jedynie w bezpiecznym świecie wirtualnym, w którym to on ustala reguły i kolejność? Kiedy w związku decyduje zawsze jedna strona, ta, która ma przewagę finansową, to już nie jest związek, a niewolnictwo.

Mówię Jagodzie, że może powinna wychodzić więcej z domu? Zapisać się na intensywne treningi?Poszukać nowych zainteresowań oprócz prasowania i pieczenia? Znaleźć wspólników do firmy?

Obiecała, że przemyśli wszystko i da znać co postanowiła.

Nie zachęcam nigdy nikogo do wróżenia, ale chętnie wysłucham waszego zdania: Co powinnam doradzić mojej znajomej? I czy Waszym zdaniem, związek, wymagający ciężkiej pracy i przekraczania samego siebie, a czasem rezygnacji z siebie samej  jest godny bardziej podziwu czy  może  pożałowania?