0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

 

dzika roga kadr z filmu

Skusiliśmy się na sobotni, wieczorny seans w kinie. Wybór padł na piątkową premierę, dramat biograficzny w reżyserii kanadyjczyka Jean-Marc Vallee z Reese Witherspoon wspomaganą przez Gaby Hoffmann oraz Laurę Dern pt „Dzika droga”.Światowa premiera filmu miała miejsce w sierpniu ubiegłego roku. Zastanawiałam się, dlaczego z polską premierą zwlekano aż do 6 lutego2015?

Mąż nieco się krzywił gdy ostatecznie stanęło na wspomnianym tytule.Bo nie przepada za aktorką, odtwórczynią głównej roli. Chyba zraził się do niej po obejrzeniu przed wielu laty głupawej „Legalnej blondynki” ( z Reese Whiterspoon właśnie w roli głównej), w którym to filmie najsympatyczniejszy wydał mu się… piesek-maskotka głównej bohaterki. Z filmu zapamiętałam owego pieska i zamiłowanie bohaterki do tandetnych gadżetów w różowym kolorze. Głównym zamysłem reżysera tamtego obrazu było przesłanie, że blondynki mogą z powodzeniem studiować prawo, a ich legendarna głupota jest… przereklamowana.

I gdyby na moment pokusić się o porównanie tych dwóch kreacji aktorskich pani Reese, tj. „Legalnej blondynki ” i „dzikiej drogi”, trzeba przyznać: Nastąpiła całkowita metamorfoza.

Wracając do „Dzikiej drogi”: Dzikości było w filmie jak na lekarstwo. Może można by się jej doszukać w kilku ujęciach ostrego, przypadkowego seksu. Seks, narkotyki i nieudane związki międzyludzkie stanowiły w życiu bohaterki, Sheryl Strayed duży problem. („strayed” oznacza „bezdomny”, „zabłąkany” – takie nazwisko przyjęła autorka będącego podstawą scenariusza literackiego pierwowzoru, która opisała w książce swoje życie, jak zauważyła w „Onet Film red. Alicja Sterna).

Bohaterka jest DDA ( dorosłym dzieckiem alkoholika), znajduje się na życiowym zakręcie po traumatycznej stracie matki, która umiera na nowotwór. Właściwie wszystko co ważne sypie jej się w życiu. Postanawia uwolnić się od tego, co jej w samej sobie przeszkadza i „wejść w każdy zakamarek własnej głowy”. A to mogło się stać tylko w wyniku podjęcia próby przekroczenia własnych ograniczeń. Solidna dawka wysiłku fizycznego czyli przejście pieszo trasy liczącej blisko 2 tysiące kilometrów.

To nie jest klasyczny film drogi. Nie znajdziemy w nim żadnych spektakularnych, mrożących krew w żyłach wydarzeń z podróży. Bohaterka nie zostaje ukąszona ani przez jadowitego węża, ani przez skorpiona czy pająka. Nie walczy o przeżycie. Raczej walczy z własnym egoizmem i robi generalne porządki w głowie. Historię jej życia i powód wyruszenia w drogę poznajemy podczas całego filmu dzięki retrospekcji kluczowych wydarzeń z jej własnej biografii.

Śmierć kochanej matki pozostawia w jej sercu solidną  wyrwę. Nie potrafi odnaleźć się w życiu. Sheryl bardzo za matką, jej optymistycznym obrazem świata tęskni …ale  brak  matki odreagowuje w destrukcyjny sposób. Rozpamiętuje jej przesłanie aby znaleźć w sobie dobre strony i trzymać się ich z całych sił, by otoczyć się pięknem i spontanicznie, bez sensownego przygotowania, pakując na chybił trafił do plecaka znacznie więcej niż potrafi unieść ( moim zdaniem jej zbyt przeładowany plecak symbolizuje jej przepełnione niepotrzebnymi wyborami życie), wyrusza na trasę Pacific Trail Crest .

Jest taka scena w tym filmie, moim zdaniem bardzo prawdziwa: Sheryl, bardzo już zmęczona drogą, wpada na trasie do małego miasteczka, gdzie w biurze szeryfa czeka na nią paczka od rodziny.Motywujący do dalszej trasy list, wyrazy uznania, kilka niezbędnych drobiazgów, jaki banknot schowany między kartkami książek. W miasteczku spotyka mężczyznę, który wpada jej w oko.Umawia się z nim na wieczorny koncert w pobliskim pubie. Zagląda do sklepu-drogerii, w którym pociąga usta kolorową pomadką. Właścicielka sklepu dość prostolinijnie wyjasnia jej, że nie pomoże jej nalepsza pomadka upiększająca zanim… nie zadba o podstawę higieny. Sheryl zapewnia, że zamierza się tym zająć.

Myślę, że tak naprawdę w naszym babskim życiu dobra fryzura, makijaż czy ekstra ciuch na niewiele się zda gdy mamy problem z własnym wnętrzem i emocjami…Czyli: ” z higieną własnych emocji”…Najpierw należy zrobić remanent we własnej głowie zanim kupimy sobie znowu koleny ciuch czy zapach lub szminkę na poprawę nastroju.  To od „inwentaryzacji w głowie”  bierze początek poczucie własnej wartości oraz ustalenie życiowych priorytetów.

Podróż Sheryl spełnia swoja terapeutyczną rolę.Dziewczyna podsumowuje swoje rozmyślania odkryciem, że właściwie nie zmieniłaby ani jednego z elementów, które zbudowały jej życiowe doświadczenie.Ukształtowały ją w konkretny sposób.

Ważnym, pozytywnym zastrzykiem dobrej energii są także scenki, prezentujące jej mamę jako osobę bardzo radosną i dzielną.Pomimo braku szczęścia w związku małżeńskim, mama Sheryl potrafiła śpiewać z radości, celebrować chwile i uczyła swoje dzieci, by podobnie jak ona patrzyły na świat. „Najważniejsze, że mamy siebie. I nasze marzenia”-przekonywała.

Wyszłam z kinowej sali w mroźną noc i obserwowałam w milczeniu wirujące płatki śniegu.

-Podobało ci się? -spytał mąż-Moim zdaniem film był świetny.Ale jeśli i ktoś mentalnie nastawiłby się na filmowe „frytki z keczupem” to może poczuć sie zawiedziony.Bo film zmusza do myślenia, jest pełen niewesołych myśli, nie przesłodzony. Prawdziwy. Choć, po hollwyoodzku, z dobrym zakończeniem.

Czujesz się w nastroju do przemyślenia i refleksji nad swoim życiem? Może nad jego mniej spektakularnymi wydarzeniami? Szukasz ładu sam ze sobą? A może brak ci wyrozumiałości i masz o coś do siebie lub do najbliższych skrzętnie skrywany żal? Ten film jest w takim razie dla ciebie.

 

„Dzika droga”. Mało rozrywki, dużo myślenia. I piękne krajobrazy. Polecam. Ps. Odtwórczyni głównej roli otrzymała nominację do Oskara w kategorii : Najlepsza aktorka. Trzymam kciuki!

Zwiastuny filmu: polecam zwłaszcza pierwszy z nich:

http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/Pakowanie+plecaka+%28polski%29-35291

reżyseria: • Jean-Marc Vallée

scenariusz: • Nick Hornby

gatunek: • Biograficzny

• Dramat

produkcja: • USA

premiera: 6 lutego 2015 (Polska) 29 sierpnia 2014 (świat)