0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

No i mamy nie lada tragedię, co przykre, z udziałem dziecka.

Media podały wczoraj informację ze Śląska, o 3-letniej ofierze fali upałów. Można ubić z niej dużo piany, można opluć winowajcę. Można żądać dla bezmyślnego ojca kary więzienia. Można wznieść pięści w okrzyku: „ Cóż za brak elementarnej odpowiedzialności” ! Ojciec pewnego 3 -letniego dziecka w Rybniku, pozostawił w samochodzie śpiące dziecko i udał się do pracy. Miał odwieźć je do przedszkola, ale …zapomniał. Tymczasem maluch zasnął. Kierowca, bardzo śpieszący się do pracy, zaparkował pośpiesznie w pełnym słońcu. Wiadomo, że popularne ( nie wiedzieć czemu? ) ciemne wnętrze samochodu, nagrzewa się w upalne dni o wiele szybciej niż wnętrze z jasną tapicerką.

Czasami za roztargnienie płacimy najwyższa cenę. Nie chcę bronić w żaden sposób pechowego ojca, któremu po ludzku bardzo współczuję i który na sto procent zapadnie na Syndrom stresu Pourazowego ( z powodu wyrzutów sumienia i koszmaru, w jaki od wczoraj zamieniło się jego i jego rodziny, życie).

Ale zanim „rzucimy pierwszy kamień w stronę winowajcy”, pomyślmy, ile było w tej sytuacji nieszczęśliwego splotu okoliczności, ile stresu a ile braku odpowiedzialności?

 

Jesteśmy z mężem również rodzicami. Mój mąż pracuje na bardzo odpowiedzialnym , stresującym i wymagającym znakomitej organizacji czasu pracy stanowisku. Wraz z grupą 100 pracowników stanowią jeden z ważnych w „korporacyjnym organizmie” organów. Powiedzmy, że grupa ta jest jednym z „płuc” firmy.

Również i temu sumiennemu  człowiekowi , na któego zawsze mogę liczyć… zdarzył się RAZ niebezpieczny przypadek, kiedy wrócił do domu bez dziecka ( miał je odebrać po popołudniowych zajęciach sportowych).

Wszedł do domu, jak zwykle, z „pluskwą” Bluetooth w uchu, bo po południu do późnych godzin toczą się korporacjach tzw. staff mitingi…. Spojrzał na mnie, uderzył się ręką w głowę i okrzykiem: Zapomniałem! Już jadę po niego! -odjechał w kierunku klubu ( około 18 km). W tym czasie trenerka wydzwaniała już na zmianę na moją i męża komórkę: nagrała kilka wiadomości: Czy ktoś z państwa odbierze dziecko? Zajęcia skończyły się 20 minut temu! Czekam z waszym synem przy recepcji, kolejna grupa ma opóźnione zajęcia! Duży stres. I zero złej woli. Po prostu, nadmiar zajęć, nadmiar decyzji do podjęcia, Nadmiar problemów do rozwiązania. Dużo stresujących spotkań. Wystarczyło….

Warto w tym miejscu zacytować fragment książki autorstwa Chrisa Lowney: „Heroiczne życie”, pozycja godna uwagi i lektury, wydana nakładem Wydawnictwa „WAM” :

„My , współcześnie żyjący ludzie, przyswajamy więcej informacji i podejmujemy więcej decyzji w ciągu przeciętnego dnia niż nasi przodkowie w ciągu miesiąca. Z pozoru adaptujemy się do tego szalonego tempa. Jednak wewnętrzne sprawy mają się dużo gorzej. Liczne ścierające się potrzeby życia rozrywają nas na kawałki. Podejmujemy ogromną liczbę decyzji, ale gdy to robimy, stajemy się coraz bardziej zestresowani. Moi dziadkowie spędzili praktycznie całe życie w jednym mieście, mieszkając wśród dobrze im znanych sąsiadów, podzielających podobny światopogląd i takie same wartości. Ja natomiast spotykam w ciągu jednego tylko dnia tylu ludzi, ilu oni nie spotkali w ciągu całego życia…

Czynnikami, które zrewolucjonizowały nasze życie osobiste, zawodowe a także postrzeganie własnej roli we współczesnym świecie, na skutek czego życie stało się niewiarygodnie złożone to, przed wszystkim, zderzenie kultur pomiędzy kontynentami. To wprawdzie pocieszające, że mamy więcej możliwości wyborów, związanych z miejscem pracy i stylem życia, ale WIĘKSZA OPCJA WYBORÓW PRZEKŁADA SIĘ NA WIĘCEJ DECYZJI DO PODJĘCIA. Może i z czasem staniemy się nawet fachowcami w podejmowaniu decyzji. Psychologowie odkryli jednak, że niezależnie od tego, czy chodzi o decyzję inwestycyjną związaną z wyborem lokaty, funduszu emerytalnego, jak i prostego wyboru gatunku dżemu w sklepie, ludzie dokonują najmądrzejszych i najbardziej sumiennych wyborów tylko wówczas, gdy rozważają ograniczoną liczbę zmiennych. Olbrzymi wachlarz możliwości wprawia nas w stan oszołomienia, a konieczność skomplikowanego ich przesiewania budzi w nas lęk. I dlatego wolimy zdać się na przeczucia, te same wybory, których dokonali nasi przyjaciele. Innymi słowy, sama liczba wyborów, jakich musimy dokonać-wraz z ich złożonością, nadwerężyła naszą umiejętność ich trafnego dokonywania. A stoimy w obliczu pozornie niedających się pogodzić kompromisów, takich jak na przykład, konieczność podjęcia decyzji, (pod presją czasu) związanej z przeniesieniem do nowego miejsca pracy. Które pomoże nam  wprawdzie w karierze, podniesie nasz status ekonomiczny  ,  ale które może zaszkodzić naszemu życiu rodzinnemu.

Na podsumowanie, druga historia o roztargnionym tatusiu, zakończona happy endem i poczuciem „obciachu” ale na szczęście, bez ofiar w ludziach:

 

-Kochanie, chyba musisz dziś pójść na wywiadówkę do dziecka-zagaja Żona.- Ja mam w pracy miting do 18.00

Odpowiada jej kilka kliknięć. Osobnik, zwany Mąż jest obecny przy śniadaniu , niestety, tylko swoim seksownym ciałem. Duchem i myślami krąży wokół zabieganego dnia korporacyjnego. Zbliża się tzw. deadline najbardziej stresujący czas: chwila prawdy. Pora oddania projektu. Na dodatek niespodziewaną wizytę zapowiedział szef ze Stanów. A tu kilka elementów zwalonych w gruz i trzeba powtórzyć testy. Testy ślimaczą się i nie przynoszą oczekiwanych rezultatów… .No, dupa zbita. Osobnik-Mąż czuje , że jedna iskra i będzie krzyczał….

Komórka na stole wibruje, Osobnik mąż odbiera , kilka mruknięć i ponownie dopada tableta. Na rozłożonym obok laptopie lawinowo rośnie liczba służbowych maili do przeczytania.

Dziś dzień oceny pracowników. Do komputera spływają raporty liderów grup. 256 maili do przeczytania?- dziwi się Żona, zerknąwszy mężowi przez ramię i stawiając równocześnie na stole świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy i miseczkę mesli z jogurtem naturalnym. Osobnik Mąż ma bardzo nieszczęśliwą minę.

Usiłuje trafić sobie łyżką do ust, nie odrywając wzroku od ekranu. Żona widzi, że jest mocno zestresowany. Jogurt ląduje na świeżo ubranej do pracy koszuli. Pechowiec zrzuca brudną koszulę a Żona podaje mu świeżą.

Potem wysyła mu do pracy sms-a z przypomnieniem o wywiadówce w okolicach lanczu. Wtedy jest szansa, że będzie przytomniejszy. Na stołówkę zwyczajowo nie zabiera się tabletów a i stałe korzystanie z komórki podczas jedzenia jest przecież mocno utrudnione.

Mąż –Korporacjusz, wpada na wywiadówkę spóźniony o dobre pół godziny. Przeprasza wychowawcę, siada z tyłu i wycisza dzwoniący jak zwykle telefon. Nie zna na tej sali nikogo, w szkole jest zaledwie trzeci raz.

W roztargnieniu usiłuje skoncentrować się na słowach wychowawcy. Do momentu, kiedy pani rozdała rodzicom karteczki z ocenami dzieci, pomijając tylko jego, Mąż nie zaniepokoił się niczym. Na wywiadówce narzeka się przecież na niegrzeczne dzieci, informuje o udanej wycieczce i prosi o składkę na dofinansowanie komitetu rodziców, który musi zakupić kwiaty na nauczycieli na nadchodzący rok szkolny. Zanim zdążył podnieść rękę i zapytać, czy pani zapomniała o karteczce z ocenami dla jego córeczki, Zosi, któryś obecny na sali członek Rady Rodziców , wyciąga kopertę z informacją, że fotograf prosi spóźnialskich o odebranie reszty zamówionych zdjęć z Pierwszej Komunii dzieci.

W głowie męża włącza się brzęczyk alarmowy:

- To nie jest zebranie klasy I A?- pyta, wiedząc już, że wyjdzie na „głupa”.

W klasie zapada cisza a po chwili śmieją się wszyscy. Z wyjątkiem pechowego Męża.

- Nie. Trafił pan na zebranie klasy 2B. Bo w naszej klasie zepsuły się drzwi, pan ślusarz właśnie jej naprawia-wyjaśniła uprzejmie wychowawczyni . Mąż miał jednak stuprocentową pewność, że spojrzała na niego z politowaniem. – Rodzice z klasy pana córki poszli do świetlicy, piętro niżej.

-Miałem napisane w sms-ie sala 8-mruczy z roztargnieniem mąż. Przecież to nie moja wina!

 

Mąż poczuł się jak totalny głupiec. Wyszedł z zebrania po 30 minutach nie zorientowawszy się wcześniej, że wszedł pomyłkowo na zebranie innej klasy!

Ale kiedy właściwie zestresowany kredytami, rachunkami za media, pochłoniety karierą zawodową, rozwojem i utrzymaniem się w pracy mężczyzna, ma czas by poznać innych rodziców z klasy dziecka?

Na urodziny, na tzw. „domówki” zawoziło się dziecko do lokalu, gdzie był wprawdzie tłum rodziców innych koleżanek i kolegów pierwszoklasistów. Ale Mąż nigdy na imprezach nie zostawał dłużej niż 5 minut. Jechał na zakupy lub odebrać pranie z pralni, wskakiwał kupić sobie jakieś buty, koszulę, krawat czy pooglądać elektroniczne gadżety w pobliskim sklepie….

Tego dnia nie zdążył na zebranie. Rodzice z 1A już się rozeszli do domów, nim dotarł pod drzwi świetlicy.

 

Czy można potępić ojca, który zapomniał odwieźć śpiącego malucha do przedszkola?

Na pewno nie wykazał się odpowiedzialnością. Trudno jest wybaczyć pomyłki, w wyniku których są ofiary. Pewnie ich dalsze życie będzie bardzo, bardzo trudne. Czy uważacie, że są jakiekolwiek okoliczności łagodzące dla tego człowieka? Czy winę ponosi w jakimś procencie tragiczny zbieg okoliczności?

I jeszcze jedno: W dobie milionów elektronicznych czujników w samochodzie: czujnik cofania, asystent parkowania, czujnik, sygnalizujący brak zapietych pasów, nie można by dodać gadżetu, ratującego życie maluszków? Czy nie można by zamontować w samochodach czujników, dających rodzicom dźwiękowy znak, że na foteliku z tyłu siedzi ich SKARB?