0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Pani Jadzia, zwana listonoszką, choć w angażu ma etat „doręczyciel”, zmieniła ostatnio pracodawcę. Teraz pracuje dla ajenta. Poczta Polska zamyka nierentowne, małe oddziały na wsi . W ich miejsce powstają agencje pocztowe. Nasza agencja mieści się w bardzo obleganym przez mieszkańców, rozlatującym się ze starości budyneczku w centrum miejscowości. Pani Lodzia z powodzeniem prowadzi tu lumpeks a ostatnio zdecydowała się dołożyć do interesu stempelek z datownikiem i komputer z programem księgowym.
Czasem zdarza mi się odbierać w tym punkcie jakąś przesyłkę. Widzę same plusy w tej odmianie: wprawdzie w powietrzu unosi się fetor substancji dezynfekującej stare ciuchy ale za to kantorek jest czynny do 17, przedtem należało odwiedzić urząd do 15.30.Oszczędności i cięcia, zaciskanie pasa widać wszędzie gołym okiem. Tymczasem….
- Przesyłka dla pani ze Stanów! Z banku-mówi pani Jadzia swym donośnym głosem, prosząc o pokwitowanie. Czek ze Stanów? Czy dostaliśmy darowiznę? Spadek? A myślałam, że końcówka lata nie zaskoczy mnie niczym niezwykłym. Ot, w najbliższy poniedziałek urocze, nostalgicznie nieśpieszne poranki zamienią się w pełną gwaru i adrenaliny codzienną akcję pt.” Odprawa do pracy i do szkoły”. Myślałam, że mych oczu nie ucieszy w tych dniach nic ponad nieprzebrane w kolorach bogactwo warzyw i owoców na straganach. Kolorowa i tania złuda, że stać nas na wiele. A myśli o życiu mniej niepokoją gdy złuda stanie się pewnością. Jeśli ta rzeczywistość tak naprawdę nie jest wcale lepsza to na pewno o niebo smaczniejsza i urozmaicona .Choć wcale nie tańsza niż przed rokiem.
Czasem marzymy o finansowej odmianie losu. Jakiś niespodziewany spadek, nagroda w pracy, premia? Trzeba myśleć pozytywnie. Podobno najgorsza fala kryzysu powoli się cofa… Może i nastroje ludzi staną się bardziej optymistyczne? Opiszę historię fortuny naszego sąsiada, którego znałam od dzieciństwa, mieszkał w sąsiedztwie moich rodziców. Sympatyczny, fajny lecz skromny chłop był z niego….

Józefowi W. przydarzyła się gwiazdka z nieba, która na moment rozwiązała jego kłopoty finansowe. Wszak w Polsce dzieci po zakończeniu nauki nie usamodzielniają się tak szybko i latami podskubują niemałe kwoty na tzw. nowy start życiowy. Pracowity nasz sąsiad ,świeć Panie nad Jego duszą, uczciwie przefedrował w kopalni węgla kamiennego pod ziemią 28 lat i w drodze na szychtę raz w tygodniu wysyłał kupony Totolotka. Przez 25 lat skreślał te same szczęśliwe cyfry: własny dzień urodzin, dzień narodzin żony, córek oraz, dla przekory, teściowej. I nagle, dokładnie kwartał przed przed weselem córki, gdy pozostały jeszcze do zapłaty należności za alkohol ( no, troszkę ze Staszkiem uszczuplili weselne zapasy , fakt), za wynajem sali i ślubnej limuzyny, usłyszał w telewizji, że jego numery wygrały. Kumulacja.
Od ilości zer Józefowi zrobiło się gorąco. Poczuł miękkość w nogach, suchość w ustach i paniczny strach. Chyba nawet popuścił nieco w spodnie, czego się ogromnie zawstydził. Ja- milioner? Nie, jakieś żarty. Ze trzydzieści razy sprawdzał cyfry, przecierając oczy. Nie chciało być inaczej! Kasa była jego! Koledzy powiedzieli mu, że głupi jest, że trzeba się cieszyć a nie panikować…. Z tej radości Józef z kumplami ponownie uszczuplił zapasy wody z procentami po czym szczęśliwy posiadacz wygranego kuponu zasięgnął porady w sprawach inwestycyjnych: Władek i Zenek radzili mieszkań parę w centrum miasta kupić i wynająć. Dom wyremontować i spełnić największe marzenie: motocykl. Ufał, że rodzina pozytywnie odniesie się do jego słabostki. Od dziecka marzył o posiadaniu porządnego jednośladu.
Ki diabeł powiedział o wszystkim babom w rodzinie? Bo to musiała być jego sprawka. Bez dwóch zdań. Przygniotły go do ściany i wymogły przyrzeczenie spełnienia ich zachcianek. Teściowa zażądała nowej protezy zębowej. Miała już dość tej źle dopasowanej z NFZ. Żona tak długo go bajerowała aż w akcie kapitulacji obiecał jej futro z norek oraz lokatę w Amber Gold. Córki przekonały go o pilnej potrzebie zmiany statusu z prowincjonalnej gęsi na wielkomiejskie posiadaczki apartamentu oraz do kupna uroczych, damskich autek. Po opłaceniu córce wycieczki w podróż poślubną do Egiptu, Józef podliczył, że na porządny motocykl już nie starczy. Czuł się osaczony i upokorzony. A więc miał w rodzinie same egoistki! Każda myślała tylko na odległość czubka własnego nosa! Miał już dość babskich kłótni i jazgotu, czyje potrzeby ważniejsze. Tyle stresu! Już chyba lepiej się żyło przed tą wygraną- myślał, rwąc resztki siwych włosów z głowy.
Informacja o niewypłacalności dewelopera i przepadku zaliczek na mieszkania przyszła dwa tygodnie przed ślubem córki. Trzy dni później, zajęty nerwową przedweselną krzątaniną przeczytał w gazetce o aferze Amber Gold . To tam umieścił resztę oszczędności z przeznaczeniem na zakup mieszkań. Kolejną butelkę wypił niemal duszkiem.
-Musimy sprzedać samochody i odwołać wycieczkę do Egiptu dla Basi- stęknął-mamy tarapaty pieniężne! Ślub będzie skromny! Nagle cały świat zawirował Józkowi przed oczyma. Jego kobiety były wściekłe. Ich wzrok płonął . Jak to? Jak spojrzeć w twarz ludziom? Zwłaszcza temu nadzianemu towarzystwu, z którymi się ostatnio zakumplowały? Wiadomym jest powszechnie, że pieniądz pieniądze przyciąga…. Odwołana wycieczka? Już wszystkim znajomym się pochwaliłyśmy i napisałam nawet o tym Fejsbuku! No, wstyd przecież, tato, pomyśl, co?
Pobladły Józef fiknął koziołka i osunął się na podłogę. Nie zdążył powiedzieć nic więcej. Zanim dzwony kościelne zabiły obwieszczając początek nowej rodziny, zadzwoniono do zakładu pogrzebowego. I tak bogaty przez pięć minut Józef W. zamiast tańczyć walca z pierworodną córką w welonie, spoczął w sosnowej trumnie z przeceny. W zamieszaniu wesele nie odbyło się w terminie, narzeczony ją zostawił. I po co Józka diabeł podkusił by grać w Totka? Ten kupon same nieszczęścia przyniósł!
Dlaczego przytoczyłam opowieść z ostatnich dni Pana Józka? Otóż całkiem niedawno sama doświadczyłam podobnych emocji związanych z nadzieją na niespodziewaną fortunę. Do rzeczy. Kwituję przesyłkę z amerykańskiego banku, czując miłe łaskotanie w brzuchu. Pani Jadzia żartuje: spadek po cioci? Zwrot podatku za pracę za granicą? God bless America! Jak tu nie wierzyć w szczęście? Przypłynęła do nas amerykańska łajba z zielonymi. Hurra!
Choć ciekawość zżera mnie od środka, poczułam, że nie wypada otwierać korespondencji męża. Łatwo powiedzieć. Nie, nie wytrzymam dłużej. Ostrożnie dotykamy z synem koperty i popuszczamy wodze fantazji: – Może dokupiłbym trochę akcesoriów do mojej kamery Go Pro, mamo? -rozmarza się nasz nieletni licealista. …Albo wyremontujemy elewację, zrobimy tynk strukturalny, wykończymy łazienkę na górze- podsuwam lepszy pomysł, rozpakowując bułki i mleko. Ach, gdyby tak wystarczyło jeszcze na prezent ślubny bo w rodzinie kroi się weselisko. Dzwonię do męża ale ten, o dziwo, jakoś nie podziela mojego entuzjazmu.
-Proszę, nie otwieraj beze mnie. Też chcę mieć trochę frajdy. Nie dziel skóry na żywym niedźwiedziu- ostrzegł przytomnie. W tym czasie przez głowę przelatywały nam różne wersje pożytecznego wykorzystania „finansowego daru niebios”. Widok koperty działał zdecydowanie podniecająco. Nie pozwolił mi skoncentrować się na pisaniu zamówionego tekstu. Zerkałam na zegarek w oczekiwaniu na przyjazd mojej drugiej połówki. Wrócił mąż, otwarł kopertę i z uśmiechem rzucił: „ Nie, no, niesamowite! Zaskoczyli mnie! Cóż za amerykańska skrupulatność”…. Zerknęłam mu szybko przez ramię i do dziś nie mogę wyjść ze zdumienia. Bank zapłacił za przesyłkę pocztową 98 centów a wewnątrz koperty był TEN CZEK. Popatrzcie tylko……

.

Ps. Po burzliwym głosowaniu postanowiliśmy nie realizować czeku lecz zachować go na pamiątkę w albumie osobliwości rodzinnych. I choć pewne przysłowie mówi, że człowiek bez pieniędzy jest jak wilk bez zębów to jednak bliższe memu sercu jest inne powiedzenie: Szczęście to dobre zdrowie i słaba pamięć! To szczera prawda, że „Fortuna jest dla jednych matką a dla innych teściową”. Zrozumieliśmy to dopiero dzięki THE BANK OF NEW YORK MELLON i jeszcze raz dziękujemy za tę lekcję pokory, Ameryko! God bless you!

http://www.youtube.com/watch?v=pCavKL2zdjM